Mitsubishi Eclipse Klub Polska Strona Główna Mitsubishi Eclipse Klub Polska
Mitsubishi Eclipse Klub Polska

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
Eclipse 2g GS by Ranger
Autor Wiadomość
Ranger 
KLUBOWICZ

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 04 Kwi 2017
Posty: 54
Skąd: Lublin
Ostrzeżeń:
 1/4/5
Wysłany: 2017-10-03, 14:22   Eclipse 2g GS by Ranger

Ecli kupiłem 30 maja 2017r w stanie dość dobrym jeśli chodzi o blacharkę. Mechanicznie było do przejrzenia. Miało dodatkowo problem z elektryką, rozładowujący się akumulator ;/
Samochód był na chodzie więc po jeździe testowej dałem sobie czas na przemyślenie.


Już podczas pierwszego rekonesansu wyglądało tak jakby ktoś zarzucił rozpoczęty projekt. Całkowicie nowe zawieszenie i układ hamulcowy. Alternator po regeneracji. Nowe opony. Wszystkie uszczelki szyb wymieniona na nowe itd.
Wkrótce autko stało się moją własnością. Po przyjechaniu do domu przyszedł czas na jeszcze dokładniejsze szukanie problemów. Ale może od początku
Eclipse 2g wersja Polit GS oryginał. Produkcja USA na Europę. Motor 4g63. Produkcja koniec 1997r, rocznikowo 1998. Pierwsza rejestracja marzec 1998r. Kupiony w Niemczach w bazie wojskowej USA.
Dokładniejszy rekonesans mechaniki ujawnił falujące obroty, przygasanie silnika, stary rozrząd oraz sypiące się paski napędowe. Do tego brak paru osłon rozrządu. Po przejechaniu 200km skrzynia też okazała się do wymiany. Rzężenie mechanizmu różnicowego dawało się we znaki.
Po małym serwisie silnika tj. rozrząd, wymiana pasków, filtrów, olejów, płynu chłodniczego, kable WN, świece motor ożył i ma się całkiem dobrze. Później wymieniłem jeszcze wcześniej wspomnianą skrzynię. Problem hałasu podczas jazdy na biegu bez gazu ustąpił.
Chłodnica też nie ocalała przeglądu, została zamontowana nowa. Stara pociła się okrutnie i miała wyciek.


Ciekawy problem wyszedł później, akumulator dość szybko się rozładowywał na postoju. Sprzedający wspominał mi o tym jednak nie wiedział co jest przyczyną.
Elektryk odkrył, że jakiś „mądruś” po regeneracji alternatora podłączył go na odwrót. Efekt był taki, że akumulator był przeładowywany a praktycznie 3/4 żarówek w całych samochodzie się spaliła ;)
Po zmianie biegunów problem ustąpił. W samochodzie znalazłem też dużo żarówek zapasowych, pewnie ktoś wyposażył się w nie bo nie wiedział o co chodzi z tym paleniem się ;)
Zasadniczo samochód jeździł już bez problemów ale jego wygląd zewnętrzny pozostawiał wiele do życzenia. Co prawda cały przód, boki i dach jest ok. to już tył nie był.

Początkowo myślałem, że wgięty zderzak to tylko mała stłuczka. W środku koło zapasowe też siedziało coś przyciasno więc postanowiłem rozebrać cały tył.
Po zdjęciu zderzaka okazało się, że stłuczka nie była taka mała. Belka była połamana, jej jedna prowadnica weszła w podłużnicę ścinając śruby.



Do tego po zdjęciu plastików bagażnika z lewej strony przy odpływie wody coś rudego wystawało z pod fugi ;)



Zdarłem fugę i rudej było nieco więcej. Do tego stopnia, że blacha była przeżarta na wylot w niektórych miejscach. Blaszka która trzyma tylną część nadkola też nie była w lepszym stanie.
Po drugiej stronie było sucho i bez korozji. Najprawdopodobniej uderzenie w tył zruszyło nieco fuga a ta utraciła szczelność.
Zapadła decyzja o naprawie tego miejsca. Długo nosiłem się z tym w jaki sposób to zrobić. Czy po januszowemu, czy wyciąć kawałek blachy i w spawać nowy czy wywalić cały trójkąt a jeśli tak to jak.
Stwierdziłem, że jak już robić to porządnie, w końcu auto jest dla mnie na nie na handel.
Postanowiłem, że przewiercę oryginalne zgrzewy, dorobię nową blachę i w spawam ją przez otwory po zgrzewach.


Najpierw jednak wyprostowałem wszystko co było skrzywione po stłuczce. Belka zderzakowa wziała na siebie całe uderzenie jednak dotknęła tylnej grodzi . Pozbyłem się dość łatwo efektów stłuczki za pomocą gumowego młotka i drewnianego klocka przykładanego z drugiej strony.
Wyrzucenie zgniłków okazało się wcale nie takie łatwe. Jakoś poszło.
Kupiłem blachę nierdzewną 1mm i uformowałem nowe części wzorując się na wyrzuconych skorodowanych elementach. Po ukształtowaniu włożyłem je na próbę.

Jak już pasowały przyszedł czas na wyczyszczenie wszystkiego przed spawaniem. Szlif, potem odtłuszczenie, następnie FOSOL aby pozbyć się resztek korozji itd. Potem znów mycia, odtłuszczenie i w końcu spawanie.
W tym celu zakupiłem drut nierdzewny LSi 308. Spawanie migomatem. Ktoś kiedyś powiedział, że jak już spawać blachę węglową z nierdzewną to spoiwem ciągniemy w górę jeśli chodzi o jakość. Stąd wybór spoiwa nierdzewnego.


Po spawaniu wyglądało to całkiem średnio. Natomiast już po wyszlifowaniu spawów obiecująco.


Potem pozbyłem się wszystkich opiłków, pyłów itd. po szlifowaniu. Po odtłuszczeniu na blachy poszedł podkład epoksydowy reaktywny, dwie warstwy. Na fotkach po pierwszej warstwie

Następnie położyłem fugę wzorując się na tym jak wyglądała fabrycznie.

Jak już wszystko wyschło przyszedł czas na kolor. Pod maską jest wlepka z R87 i taki kolor wymieszałem w akrylu.
Powierzchnie wewnątrz jak i z zewnątrz pomalowałem pistoletem. Na malowaniu aby wyrównać kolory załapał się cały tył. Kolorek na wstawkach wyszedł nieco jaśniej gdyż oryginalnie Mitsubishi daje czarny podkład.

Czerwony ma to do siebie, że nieco dojrzewa więc jakiś czas później kolor nieco ściemniał.

Aby wszystko wyglądało profesjonalnie na malowanie załapały się wszystkie blaszki montażowe zderzaka, mocowania belki zderzakowej. Niestety mocowanie wiązki tylnej zderzaka było tak skorodowane, że nie dało się go uratować. Wykonałem więc kolejny element z blachy nierdzewnej 1mm, pospawałem go i pomalowałem podkładem epoksydowym i kolorem.



Nowa belka z demontażu przyszła od Mateusza, wielkie dzięki Mateusz! (Witek na MEKP).

Zmontowałem więc to co mogłem, belka zderzakowa pasowała idealnie. Jako że śruby mocujące jej wsporniki były skorodowane kupiłem komplet wzmacnianych śrub, podkładek sprężynowych i zwykłych.


Przyszedł czas na zderzak, on akurat najmniej ucierpiał w stłuczce. Był nieco zdeformowany a cały lakier popękał w miejscu uderzenia.



Było tez nieco jakiś rysek itp. uszkodzeń wynikających z eksploatacji.



Zderzak został wyszlifowany w całości do podkładu, drobne defekty zaszpachlowane. Deformacja usunięta za pomocą palnika gazowego. Tego się bałem ale powoli się udało.
Następnie mycie, podkład arylowany czarny i kolor R87 w akrylu. Po wyschnięciu, odstawiłem zderzak na tydzień do utwardzenia, potem został wypolerowany.
Przyszedł czas na to na co czekałem długi czas. Montaż ;)
Teraz już poszło szybko, dorobiona blaszka od instalacji zderzaka pasowała idealnie.

Założyłem resztę blach i zderzak na samochód. Nieco wcześniej postanowiłem też, że przy montażu zderzak dostanie nowe śruby mocujące oprócz tych które mocują go od góry ze względu na ich nietypowy kształt.


Montaż przebiegł gładko, zajęło mi to dosłownie 3-4 godziny bez pośpiechu. Kręciłem ręcznie więc czas uległ wydłużeniu.
Po założeniu wszystkiego można było cieszyć się efektem pracy.



Brakowało jedynie podłogi bagażnika, pewnie przy uderzeniu poszła w drzazgi.
Kupiłem sklejkę wodoodporną 6,5mm i wyciąłem kształt wzorując się na wykładzinie bagażnika. Odjąłem jednak od obrysu ok. 7mm żeby nie wchodziło na wcisk.


Mata bagażnika była tak usyfiona, że nie mogłem jej odczyścić. Postanowiłem ją wyprać, jak się zniszczy to trudno. Przetrwała prawnie o odeprała się do czysta, wygląda jak nowa ;)
Zamontowałem ją do bagażnika.
Rozebrałem całe wnętrze, wyczyściłem i złożyłem na nowo.

Z detali wymieniłem też podsufitkę na czarną, oryginalna obwisła.

Do obszycia poszła też kierownica i gałka zmiany biegów. Do kierownicy zażyczyłem sobie przeszycie czerwoną nicą pod kolor samochodu.

W środku miałem zbieraninę dywaników na podłogę, każdy z innej parady. Ecli dostało dedykowane na zamówienie.

Do zrobienia zostało naprawienie rozdartego obszycia fotela kierowcy, instalacja radia, naprawa podświetlania środka konsoli – tego nie udało się jeszcze wykonać. Wina oczywiście tego alternatora.

Przed zimą chcę też pozbyć się drobnych śladów korozji pod spodem. Są bardzo małe ale mimo wszystko nie ma na co czekać.
Całość zajęła mi nieco czasu. Pierwsza jazda od zakupu, bez obawy, że coś może zawieść nastąpiła 7 września 2017r. Wykazałem się więc cierpliwością. W pracach pomógł mi znajomy mechanik. Nie mam podnośnika, musiałem więc poprosić go o wykonanie pewnych napraw.
Z drobnych niedomagań które zauważyłem to sporadyczne falowanie na zimnym silniku oraz wg. mnie za duże spalanie. W sumie to drugie jest poniekąd spowodowane paleniem samochodu na postoju itd. a nie zwykłą jazdą. Do wymiany pójdzie pewnie sonda lambda.
Na razie to tyle. Samochód po myciu i wytarciu do sucha wygląda tak. Na razie bez wosku.

Zakup radia był dla mnie kolejnym etapem doprowadzania Ecli to ładu. Długo myślałem nad radiem Sony DSX-A400BT lub Pioneer MVH-29BT. Oba modele po sprawdzeniu na miejscu sobie odpuściłem.
Bezpieczna jazda z telefonem połączonym z Bluetooth to dla mnie podstawa. Oba powyższe modele go posiadają ale jakość rozmów jest daleka od oczekiwanej.
Padło na Pioneer MVH-390BT. Oddzielny mikrofon oraz duża ilość funkcji mnie przekonały. Instalacja jest super prosta, dosłownie pół godziny i wszystko było spięte.
Jakie zdziwienie mnie zastało po uruchomieniu radia ;/ Antena tylko brzęczała i nie wysuwała się.
Rozbiórka pokazała jej fatalny stan. Wszystko w środku zasyfione na czarno, oberwana linka zębata służąca do podnoszenia. To tego teleskop wycięte i wbity do środka.
Po tym jak poznałem budowę mechanizmu postanowiłem wymienić teleskop. Niestety w Polsce to przyjemność zaczynająca się od 150zł. Postanowiłem więc bliżej przyjrzeć się temu staremu. Udało się go w końcu wyciągnąć z aluminiowej kolumny prowadzącej i rozłożyć. W teleskopie też bida. Syf na całej długości, do tego blaszki wewnątrz się poprzesuwały a teleskop chodził bardzo ciężko.
Wkurzyłem się, rozebrałem wszystko, zagięcie wyklepałem z rdzeniem wewnętrznym. Całość poszła do myjki ultradźwiękowej, potem na ponowny montaż i smarowanie.
Linka zębata nie Tyle się oderwała co rozpadło się mocowanie na pierwszym członie. Wywaliłem stare, zrobiłem nowe z rurki mosiężnej, przylutowałem, linkę zębata włożyłem i zagniotłem. Do tego jeszcze poprawiłem lutem. Po złożeniu wszystkiego mamy taki efekt. Może nie rozkłada się idealnie ale przynajmniej wszystko wyczyściłem i nasmarowałem na nowo.
Pierwszy montaż był klapą, okazało się że wyciągnięcie teleskopu z rurki prowadzącej rozgięło pierwszy człon. Na końcu każdego członu rurka jest zaokrąglona do środka aby poprzedni człon nie wypadał. U mnie pierwszy był otwarty i drugi wysuwał się do tego momentu aż wysunął się z linką.
Długo kombinowałem jak to z powrotem zamknąć. Postanowiłem w końcu to zakuć. Płaski śrubokręt, mały młotek i po pół godziny było wszystko już poskładane i działające.
Antena działa, wszystkie stacje odbiera. Efekt naprawy przed montażem.
FILMIK
 
 
Kadahir 
KLUBOWICZ


Pomógł: 3 razy
Wiek: 21
Dołączył: 29 Mar 2016
Posty: 84
Skąd: Krosno
Wysłany: 2017-10-03, 15:39   

Fajnie oglądać czyjeś naprawy chociaż co innego oglądać a co innego robić, z doświadczenia wiem że naprawiającego k**wica trafia nieraz.
W ecli jest coś dziwnego z tymi "fugami" a mianowicie zawsze pod nimi jest rdza,
zawsze czy to podłoga czy bagażnik czy od spodu auta zawsze miałem tak że blacha wokół mogła być w miarę czysta a pod tą masą zgniłek.

Ranger napisał/a:
Po odtłuszczeniu na blachy poszedł podkład epoksydowy reaktywny, dwie warstwy.
epoksyd a reaktywny to dwa różne podkłady :D

Widzę że wspawałeś nierdzewkę, nie boisz się o korozje galwaniczną ?

Choć przynajmniej to że jest zabezpieczone podkładem.

Fajnie uchwyt podświetlenia rejestracji zrobiony tak profesjonalnie nie to co u mnie prowizorycznie :hahaha:


Ogólnie to życzę powodzenia i wytrwałości bo na własnym przykładzie nauczyłem się ile potrzeba na to cierpliwości a za to masz polifta ładnego i to czerwony ( najszybsze :lol2: ).
_________________
96' Eclipse 2g GS 4g63
 
 
Ranger 
KLUBOWICZ

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 04 Kwi 2017
Posty: 54
Skąd: Lublin
Ostrzeżeń:
 1/4/5
Wysłany: 2017-10-03, 16:19   

Spoko pracy jeszcze przede mną. Obecnie kompletuję braki i wymieniam części. Poszukuję
- siłowniki tylnej klapy
- spinki maty bagażnika
- haczyki siatki bagażnika
- plastiki zasłaniające śruby mocujące fotele.

A co do korozji galwanicznej to mam nadzieję, że tak zabezpieczone elementy przeżyją ten samochód. W piwnicy trzymam próbkę połączenia tych elementów i na razie jest spokój.

Następnym razem tnę wszystkie elementy z nierdzewki laserem ;)

Moim zdaniem to nie wina fugi tylko cięcia blach na elementy. Zapewne proces był w jakiś sposób wadliwy. Blachy rdzewieją pod fugą od krawędzi. Albo zgniot albo przegrzanie przy cięciu.

Muszę jeszcze obfotografować parę rzeczy pod maską, pod spodem i w bagażniku żeby pokazać co było robione. Przyjdzie jednak na to jeszcze czas.
Ostatnio zmieniony przez Ranger 2017-10-03, 16:23, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Hyuga 
zielenina


Dołączył: 26 Cze 2017
Posty: 11
Skąd: Lubin
Wysłany: 2017-10-03, 16:47   

To ile wraz ze wszystkimi naprawami kosztowal Cie juz Eclipse?
 
 
Ranger 
KLUBOWICZ

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 04 Kwi 2017
Posty: 54
Skąd: Lublin
Ostrzeżeń:
 1/4/5
Wysłany: 2017-10-03, 17:21   

Po kolei:
- zakup 8200zł
- laweta 650żł
- rozrząd, chłodnica, paski, oleje, płyny, filtry, elektryk itd z robocizną - 2200zł
- skrzynia za darmo ale robota 800zł
- drobne graty 100zł
- chemia, blachy, śruby itd 300zł
- lakierowanie + farba 400zł
- robocizna swoja za darmo (za naprawę tyłu pewnie by było ok. 4000zł)

[ Dodano: 2017-10-16, 14:18 ]
Przyszły głośniczki z regeneracji. Przed były już bardzo zniszczone, gąbka sparciała i oderwały się obie membrany od zawieszenia. Głośniki pierdziały.
Po regeneracji są jak nowe, koszt regeneracji 60zł ;)


Teraz tak pięknie masują uszy, że aż się nie chce wysiadać z auta.

[ Dodano: 2018-06-08, 23:06 ]
Mam problem z klimą. Polega on na tym, że ciągle ucieka mi gdzieś czynnik. Po napełnieniu w ciągu dwóch-trzech dni już go nie ma.
Ostatnio wymieniłem zaworki. Podczas wykręcania starych okazało się, że są na nich opiłki.
Dałem nowe i niestety sytuacja się nie zmieniła.
Mam przypuszczenia, że przytarła się lub zatarła sprężarka. Wali opiłki na układ a te uniemożliwiają domknięcie się zaworków.
Czy jest sens to naprawiać? Jeśli tak to jaki może być orientacyjny koszt?
Dodam, że po sprawdzeniu nigdzie nie ma zwykłej nieszczelności. Nie ma żadnych śladów oleju UV.
 
 
Begrezen 
KLUBOWICZ

Pomógł: 9 razy
Wiek: 31
Dołączył: 20 Gru 2012
Posty: 261
Skąd: Świdnica / Wrocław
Wysłany: 2018-06-11, 13:04   

up :ok:
ja się na tym nie znam, ale może ktoś będzie potrafił odpowiedzieć :)
_________________

 
 
 
Ranger 
KLUBOWICZ

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 04 Kwi 2017
Posty: 54
Skąd: Lublin
Ostrzeżeń:
 1/4/5
Wysłany: 2018-06-11, 21:15   

Dzięki.
Najprawdopodobniej skończy się na tym, że wyjmę sprężarkę. Oddam ją do regeneracji a cały układ wypłuczę z syfu i opiłków. Potem próby szczelności i jak będzie ok to dopiero dam czynnik. Inaczej szkoda kasy.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 14